CZY ŻAŁUJEMY POWROTU DO POLSKI?

Gdyby ktoś jeszcze rok temu powiedział mi, że nasze życie potoczy się w taki sposób, puknęłabym się w czoło i jego przy okazji też. Absolutnie nie spodziewaliśmy się takiego przebiegu wydarzeń i nie braliśmy go w ogóle pod uwagę podczas pierwszych miesięcy w Sztokholmie. Pamiętam wpis, który zaczynam od słów: „szczerze wątpię, że wrócimy po roku do Polski”. A życie, jak zawsze, okazało się zaskakujące, nieprzewidywalne i znowu mam wrażenie, że Ktoś na górze mocno śmieje się z naszych planów. Teraz już wiem, że niczego nie mogę brać jako pewnik.

Każda osoba, którą spotykamy po naszym powrocie, zadaje nam jedno pytanie: „czy żałujemy, że wróciliśmy?”. Dla Marcina sytuacja jest jasna, bardzo się cieszy, że znowu jesteśmy w Polsce i kompletnie nie żałuje powrotu. Ja na to pytanie nie potrafię odpowiedzieć jednoznacznie, no cóż, chyba jestem prawdziwą kobietą.

Wiadomo, gdyby było mniej plusów niż minusów związanych z powrotem, nie zdecydowalibyśmy się na przyjazd. Z jednej strony jest nam o wiele łatwiej, ponieważ całą rodzinę mamy na miejscu i zawsze jest ktoś, kto akurat może zająć się Emilką. Do tego w końcu wychodzimy z domu, spotykamy się ze znajomymi i legalnie idziemy na trening ^^ Oczywiście mówię tu o wspinaniu, za które nie płacimy kosmicznych kwot. I do szlaku górskiego jest nagle tak blisko. Po prostu jesteśmy w domu. Kurczę, to są rzeczy, które dostrzega się, gdy tego zabraknie.  A najważniejsze jest to, że zawodowo każde z nas ruszyło krok naprzód, więc przybliżamy się do naszych celów coraz bardziej.

Z drugiej strony minęły dopiero dwa miesiące i już mi brakuje kilku kwestii. Na przykład codziennego kontaktu z językiem obcym, inną kulturą, która przecież jest interesująca i tej przyrody… czyli rzeczy, która najbardziej mnie zachwyciła podczas całego pobytu. Widzieliście chyba nasze nagrania z drona, prawda? M-A-G-I-A

Kłamstwem byłoby, gdybym powiedziała, że całkowicie i bezwzględnie cieszę się, że jesteśmy nareszcie w naszej kochaniutkiej Polsce. I, że w ogóle to Szwecja jest najgorszym krajem na świecie i nas sponiewierała i nigdy tam nie wrócę. Uważam, że jest naprawdę piękna i brakuje mi trochę tych wypadów nad jezioro, czy wszechobecnych skał. Sam Sztokholm już chyba na zawsze zostanie w moim sercu całościowo jako miasto i z wielkim sentymentem będę tam wracać. Chcę również eksplorować inne zakątki tego kraju, najlepiej jeżdżąc kamperem po bezdrożach. Nie jestem jeszcze przekonana, czy Marcin równie chętnie podejmie się takiej wyprawy :)

Jeśli jesteś właśnie na etapie podejmowania decyzji, czy jechać za granicę, rozważasz kwestie, czy się opłaca, czy dasz sobie radę i tak dalej, to mogę podpowiedzieć tylko tyle: uważamy, że jeżeli jesteś tak zwyczajnie życiowo ogarnięta i dajesz sobie radę w Polsce, to w innym kraju również najprawdopodobniej ci się uda. Zapraszam na nasz kanał na YT, gdzie rozwiewamy wiele wątpliwości i wyjaśniamy wiele szczegółów.

I wygląda na to, że już nigdy nie dowiemy się, czy podjęliśmy właściwą decyzję. I już nigdy nie dowiemy się, jakby to było zostać.  :)

Dodaj komentarz

Close