TO MNIE JARA #8 | PROPOZYCJE FILMOWE

Oj już dawno nie było postu z serii to mnie jara, a przecież to jest cudowne narzędzie, dzięki któremu mogę Wam zaprezentować rzeczy, które w mojej ocenie są warte polecenia. O wiele łatwiej sięgamy po rzeczy sprawdzone przez innych i nie musimy się męczyć szukając czegoś :)

Gdy akurat nie mamy żadnego serialu na tapecie, a nachodzi nas leniwy wieczór, Marcin zawsze wyciągnie jakąś propozycję filmową z rękawa. I ostatnio też tak było, chociaż przez przypadek włączył nie ten film, co chciał! Na całe szczęście.. Chyba na żadnym innym filmie tak nie płakałam. Dobra, umówmy się, nie jest ciężko mnie rozczulić, ale mam nieodparte wrażenie, że nawet w Marcina oczach widziałam świetliki. Jutro będziemy szczęśliwi to dramat z nutą prawdziwej francuskiej komedii. To seans o dojrzewaniu, marzeniach i wartościowym przeżywaniu życia. Gorąco polecam.

A jak już o oglądaniu mowa.. Ostatnio Marcin (znowu!) rzucił hasłem: „Ola, znalazłem super serial!”. Gdy nadarzył się wolniejszy wieczór, postanowiliśmy sprawdzić to cudo i kolejny raz się nie zawiedliśmy. Nam w sumie ciężko jest znaleźć kino dla siebie; wiele polecanych seriali np. z Netflixa odrzuciliśmy po kilku odcinkach, bo nas kompletnie nie wciągnęły. Ale z Billions.. jest inaczej. Mamy za sobą już kilka dobrych odcinków, a trzeci sezon dobiega prawie do końca, więc z pełną świadomością mocno polecam, jeśli kogoś kręci tematyka biznesu, rywalizacji i finansów. Umówmy się, nie porywa jak Dom z Papieru, ale coś w sobie ma.

Filmy filmami, ale jak często chodzicie do Teatru? Okazuje się, że chyba jednak często, bo jak szukaliśmy biletów w Bielsku, to trzeba było rezerwować miejsce z nawet kilkumiesięcznym wyprzedzeniem! Udało nam się jednak dorwać bilety na świetny seans – Kogut w rosole. Nie wiem czy to kwestia lampki wina skonsumowanej wcześniej, albo żartów, które sypały się jeden za drugiem, czy może >>SPOILER<<  całkiem roznegliżowanych mężczyzn, którzy dali niezły pokaz swoich umiejętności, ale dawno się tak nie uśmiałam.

Jednym z moich postanowień na nowy rok jest, żeby jeść zdrowiej. Dla mnie to oznacza mniej słodyczy i zdecydowanie więcej warzyw. Bo nie jestem typem osoby, która uwielbia jeść warzywa, nie gryzę pomidora jak jabłko i nie chrupię marchewki. Dlatego sama szukam inspiracji, jak można przenieść więcej zdrowszych składników do swojej diety i ogromną pomocą okazują się ebooki od Fashionelki. Eliza zrobiła świetną robotę wydając dwa semiwegetariańskie ebooki. Część przepisów wcześniej znałam – tzn sama kombinowałam w taki sposób, natomiast częścią się inspiruję. Ale wegańskie banoffee to zdecydowanie najlepszy przepis ever!

I na koniec zostawiam Was z piosenką, która ostatnio skradła moje serce:

 

Widziałaś, czytałaś albo przeżyłaś ostatnio coś fajnego? Z chęcią się dowiem co to było! Śmiało, podziel się nowością, pamiętaj, że zawsze możesz kogoś zainspirować :) a, no i bezwzględnie śledź insta i instastories :)

Dodaj komentarz

Close