TO MIAŁ BYĆ OKRES SPOKOJNEGO ODPOCZYNKU. I BYŁ. DO CZASU.

Kilka tygodni temu zapytaliśmy moją mamę, czy może do nas przyjechać i pomóc w opiece nad Emilką. Przedszkole przez część wakacji jest zamknięte, a nie znamy tu nikogo, kto mógłby zająć się małą. Wykorzystaliśmy możliwość i wakacje mojej mamy przedłużyliśmy o dodatkowe kilka tygodni tak, żebyśmy mogli dużo więcej pracować i nie być ograniczonym czasowo. To miał być okres spokojnego odpoczynku dla mamy. I był. Do czasu.

Mieszkamy w bardzo spokojnej okolicy, na co dzień nie dzieje się tu nic złego, nie mamy do czynienia z multikulturowością. Każdego dnia moja córka spędza po kilka godzin na pobliskich placach zabaw i nigdy nic złego się nie działo. Jednak około tydzień temu, gdy Emilka wraz z babcią miło spędzała czas, przyszło do nich trzech chłopców w wieku ok. 10 lat i je otoczyli. Mała przechodziła akurat między drabinkami na siatce zrobionej z lin, a chłopcy zaczęli ją zaczepiać. Pluli na nią, wyzywali i trzęśli linami tak, by spadła. Tutaj place zabaw robione są zazwyczaj bardziej hardcorowo, niż  dotychczas spotykałam w Polsce i otwory w siatce są naprawdę spore. Dla dwulatka jest to nie lada wyzwanie przejść po czymś takim, także gdyby się puściła rękami, na pewno by spadła. Moja mama na początku nie wiedziała, jak zareagować. Nie rozumiała co mówią, ponieważ nie zna ani szwedzkiego, ani angielskiego. Próbowała natomiast jakoś dać im do zrozumienia po polsku, żeby przestali, a w między czasie starała się zabrać Emilkę na ręce, która właściwie nie wiedziała, co się dzieje. Gdy mama wyciągnęła telefon i zaczęła gdzieś dzwonić, chłopcy powoli się wycofywali, a na dobre uciekli, gdy zawołała mojego szwagra i gdy w międzyczasie ja również się tam pojawiłam. Naszą uwagę przykuł fakt, że jeden z nich zaczął przedrzeźniać mamę, co oznaczało, że pewnie zna polski. Mama była roztrzęsiona. Sami rozumiecie – taka sytuacja w obcym kraju, którego języka nie zna. Bardzo się bała, żeby Emilce nic się nie stało.

Chłopcy się rozbiegli, nie sposób było ich złapać. Jednak po około dziesięciu minutach zobaczyliśmy jednego z nich w towarzystwie swoich rodziców. Jak się okazało byli to Polacy mieszkający w sąsiednim bloku. Nie mogli uwierzyć, że ich syn brał udział w czymś takim. Młody właściwie się nie przyznał i całą winę zrzucił na swoich kolegów, którzy podobno notorycznie zachowywali się źle. Na szczęście rodzice chłopca zrozumieli powagę całej sytuacji, przeprosili nas i jak się później dowiedzieliśmy, zadzwonili również do rodziców pozostałej dwójki opowiadając całą sytuację.

Kilka dni później, gdy ci sami chłopcy biegali po placu zabaw z pistoletem na kulki, podszedł do mojej mamy ojciec chłopca i zapytał, czy wszystko jest w porządku, czy nie broją za bardzo i nie robią im krzywdy. I powiedział, że dobrze, że daliśmy im znać o tamtej sytuacji, bo „wie Pani, za kilka lat zamiast zabawkowej broni, mogą mieć noże”. 

Emilka jeszcze nie wychodzi sama na pole i nie ma swoich koleżanek, ale za kilka lat będzie mieć. Zawsze mnie wkurzało, gdy moja mama się pytała z kim gdzieś idę, do kogo, kim ten ktoś jest, a teraz zaczynam rozumieć, że naprawdę powinniśmy wiedzieć, z kim spotykają się nasze dzieci i co razem robią. I wiem, że ja też będę robić to samo. Nie chodzi mi tu o nadmierną kontrolę, ale o takie zwyczajne poznanie najbliższego otoczenia. Na zachowanie dziecka w domu bezpośrednio mają wpływ jego znajomi, dlatego już jakieś dziwne i nietypowe zachowania powinny być pierwszym sygnałem, że coś jest nie tak. A naszym zadaniem, jako rodziców jest działać, chociaż nie zawsze podoba się to naszym dzieciom.

Wiecie, to była taka głupia sytuacja, która szczęśliwie obeszła się bez szwanku. Ale kto by poniósł tego konsekwencje, gdyby moja córka spadła i coś jej się stało? Babcia, która nie potrafiła jej obronić? Czy dzieciaki, które wymyśliły idiotyczną zabawę? A może rodzice chłopców, bo kompletnie nie znają swoich dzieci i nie wiedzą, co robią?

Opowiadam tę historię już na spokojnie, minęło trochę czasu, wszyscy ochłonęliśmy, a sytuacja na razie się nie powtórzyła. Jednak proszę Was, to takie ważne, reagujmy na zło, które dzieje się dookoła nas. Nie pozwalajmy krzywdzić siebie i naszych bliskich. Nie pozwalajmy również, by to nasze dzieci krzywdziły innych.

Dodaj komentarz

Close