SZYKUJĄ SIĘ ZMIANY, OGROMNE ZMIANY

Jak na pewno zauważyłyście, w ostatnie dni jest mnie tu trochę mniej. Obecnie mamy maksymalnie zajęty i zapracowany czas, nasze priorytety na tę chwilę odrobinę się zmieniły. W domu nie ma nas po dziesięć, trzynaście, a Marcina czasem nawet po osiemnaście godzin dziennie, dlatego babcia, która dzielnie z nami wytrzymuje tyle czasu, jest wybawieniem. Szykują się zmiany, ogromne zmiany. Zaczynamy wszystko od nowa. Kolejny raz.

O co właściwie chodzi? Chyba najlepiej opisze to film:

 

Zdajemy sobie sprawę, że gdybyśmy zostali jeszcze na rok to…. i tu można dopisać dowolne stwierdzenie. Ale nie chcemy gdybać. Może byłoby lepiej, a może właśnie gorzej. Nasza decyzja nie była spontaniczna, podejmowaliśmy ten temat już od kilku miesięcy, ale chyba każdy bał się powiedzieć wprost: „a może byśmy faktycznie wrócili?„. A paradoksalnie, odkąd podjęliśmy decyzję, wszystko zaczęło nam się układać coraz lepiej i lepiej.

Teraz już wiem, że łatwo oceniać życie na emigracji z perspektywy mieszkania w swoim kraju. Kiedy nie doświadcza się tych problemów i codziennych sytuacji, a tylko słyszy o nich od brata cioci dziadka, który wyjechał x lat temu. Gdy Twoje życie towarzyskie praktycznie przestaje istnieć, gdy boisz się iść na imprezę masową, bo nie wiadomo, czy nie będzie strefą bombową, zamiast strefą kibica, gdy nie rozumiesz ludzi dookoła siebie. Takie typowe sytuacje na emigracji. Każda sytuacja jest inna, każda historia się różni, a i ja słyszałam o takich, że na samą myśl robi mi się gorąco. Wiemy, że pierwszy rok jest najtrudniejszy, a potem już leci. Poznajesz ludzi, uczysz się języka. Ale chyba Szwecja nie jest tym naszym miejscem na ziemi. I chyba też nie jest nim Polska. Ale już teraz niczego nie jestem pewna ^^

Szwecja jest trudnym krajem, ale o tym dowiedzieliśmy się dopiero będąc na miejscu. A obecnie na pewno jest również krajem mocno niebezpiecznym, o czym nie słyszy się na co dzień. A dla nas ważniejsze od pieniędzy jest poczucie bezpieczeństwa, chociaż patrząc na wydarzenia ostatnich dni, nie wiem, gdzie jest spokojnie. Sam fakt, że kwietniowy zamach miał miejsce 500 m od pracy Marcina… to już był ogromny czynnik, który również zaczął przeważać szalę. Wiele Polaków wraca do Polski, nie jesteśmy odosobnionym przypadkiem.

Nabranie dystansu (dosłownie!) pozwoliło nam dostrzec możliwości, jakie mamy dzięki mieszkaniu w naszym rodzinnym mieście Bielsku-Białej. Z drugiej strony Sztokholm daje ogromne pole do popisu, nie wyobrażałam sobie wcześniej, że aż tak duże. Jednak nie da się zjeść ciastka i mieć ciastka. Ten rok nas wiele nauczył, jednak o tym powstanie również osobny post podsumowujący nasz cały wyjazd. Bez wątpienia był to bardzo trudny, ale również piękny okres. Chciałabym wracać do Szwecji co jakiś czas, ale chyba bardziej po to, by eksplorować tutejszą naturę.

A teraz już czas na mnie, bo przecież ubrania same się nie spakują, a mieszkanie samo nie posprząta! Bo, zapomniałam wspomnieć, widzimy się w Polsce już za tydzień. :)

Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Close