SZTOKHOLM Z DZIECKIEM – PROPOZYCJA WYCIECZKI

Ostatnio nasze dni mijają bardzo przewidywalnie. Chcemy wykorzystać okres, kiedy jest u nas moja mama i pomaga nam w opiece nad Emilką i bardzo dużo czasu spędzamy  w naszych pracach etatowych. Ale, że lubimy dużo robić, postanowiliśmy wykorzystać wolny weekend i zamiast siedzieć w domu na kanapie, wybraliśmy się na wycieczkę. Mając małe dziecko musieliśmy wybrać miejsce przyjazne maluchom i tak właśnie padło na Skansen na wyspie Djurgarden. Nie wiem czy kiedykolwiek byłam w tak interaktywnym i przyjaznym dzieciom miejscu, ale i tak zdaję sobie sprawę, że nie jest to szczyt możliwości. Bez zbędnego przedłużania – łapcie moją propozycję wycieczki po Sztokholmie na cały dzień z dzieckiem.

 

KWESTIE ORGANIZACYJNE:

Domyślam się, że nikt nie przyleci do Sztokholmu tylko po to, żeby iść do Skansenu, ale uwierzcie mi, jest tu o wiele więcej atrakcji, niż to jedno miejsce. Jeżeli planujesz się tu przeprowadzić, albo chociaż odwiedzić miasto na weekend, zapraszam Cię do zakładki Poznaj Szwecję, gdzie gromadzę coraz to więcej przydatnych informacji związanych z tym krajem. Szczególnie proponuję dwa posty: praktyczne porady przy planowaniu wycieczki oraz co warto zobaczyć w Starym Mieście.
Skansen znajduje się w centrum Sztokholmu na wyspie Djurgarden. Z dworca centralnego najpierw łapiemy autobus nr 54 lub 69 (odjeżdżają one z wiaduktu tuż przy dworcu) i wysiadamy na przystanku Kungstradgarden, a stamtąd łapiemy tramwaj nr 7 w stronę Waldemarsudde i wysiadamy na przystanku Skansen.
Wejście do muzeum dla dorosłej osoby kosztuje 180 koron (ok 75 zł), do lat trzech jest za darmo.

 

CO TAM MOŻNA ZOBACZYĆ/CZEGO MOŻNA DOŚWIADCZYĆ:

Skansen pokazuje życie w Szwecji na przestrzeni wieków, jak wyglądały kiedyś sklepy, budynki, jakie zwierzęta możemy tu spotkać i tak dalej. Cały skansen jest ogromny i potrzeba chyba całego dnia, żeby na spokojnie wszystko zobaczyć. A, że my wybraliśmy się późno i jeszcze złapał nas deszcz, to udało nam się obejrzeć mniej niż połowę muzeum.

Na samym początku trafiliśmy na koncert szwedzkiej wokalistki, która śpiewała dziecięce przeboje gromadząc przy tym sporą publiczność. Następnie trafiliśmy do mini zoo, które było idealnie przystosowane dla dzieci w wieku Emilki i troszkę starszych. W tym zoo były zwierzęta typu: świnki morskie, szczury, rybki, pawie, jaszczurki. Ale nie były one zamknięte w małych klatkach jak w sklepie zoologicznym, nic z tych rzeczy. Miały one zapewnione mnóstwo miejsca i swobodnie mogły się poruszać. Szczury miały nawet swój kosz na śmieci, gdzie można im wrzucać różne odpadki. W kolejnym miejscu dwóch animatorów śpiewało typowe szwedzkie piosenki, które Emilka znała z przedszkola. Sprawiała wrażenie, jakby nie mogła uwierzyć, że słyszy je na żywo a nie z tableta :P

Dla nas bardzo fajnym doświadczeniem było miejsce, gdzie małe dziecko pozbywa się smoczka – wrzuca się go do specjalnego pojemnika, gdzie jest ich już kilkaset. I chociaż Emilka nie używa już smoczka od kilku miesięcy, pożegnanie się z nim na zawsze było dla niej ważnym przeżyciem.

Następnie mieliśmy możliwość oglądania jak żyją wilki, łosie, niedźwiedzie, renifery (wiedzieliście, że mają owłosione rogi?), żubry, foki i tak dalej… Cała masa zwierząt. W związku z tym, że teren całego muzeum jest ogromny, zwierzęta również mają bardzo dużo miejsca do biegania, wszystko w naturalnym środowisku. Marcinowi nawet udało się pokarmić renifera :D

Było tak dużo wrażeń, że Emilka już nie wytrzymała i zasnęła :) Gdy pogoda się popsuła, my również postanowiliśmy odpocząć i coś zjeść – na miejscu jest kilka różnych budek, albo restauracji. Danie dnia kosztowało nas niecałe 100 koron (ok 42 zł). Jest to bardzo niewiele, jak na takie popularne miejsce. Po obiedzie nie zostało nam już za wiele czasu, dlatego zrobiliśmy małą rundkę dookoła różnych ciekawych miejsc: piekarni, ówczesnego sklepu, plantacji tytoniu czy ogródka z ziołami.

Atrakcji było tak dużo, że nie sposób wszystkich opisać, tym bardziej, że nie zdążyliśmy wszystkiego nawet zobaczyć!

Miejsce jest zdecydowanie warte polecenia, jednak jest jeden warunek – musi być ładna pogoda, a przynajmniej bez deszczu.

Na YouTubie jest już film, w którym Marcin wszystko pokazuje, także lećcie po przekąski i zapraszam do oglądania!

Mam nadzieję, że zachęciliśmy was do zobaczenia tego miejsca, szczególnie jeśli zwiedzacie Sztokholm z dzieckiem. Tam z pewnością nie będzie się nudzić. :)

Dodaj komentarz

Close