PRZEDSZKOLE W SZWECJI – JAK WYGLĄDA NAPRAWDĘ

Gdy podejmowaliśmy decyzję o wyjeździe do Szwecji wiedzieliśmy, że chcemy, żeby Emilka jak najszybciej zaczęła chodzić do przedszkola. Jesteśmy świadomi, że dziecko powinno mieć kontakt z rówieśnikami, żeby jak najlepiej się rozwijać i to była właściwie jedyna droga, żeby taki kontakt zdobyć. O ile my, rodzice, byliśmy podekscytowani nowym doświadczeniem naszej córki, o tyle nasi bliscy bardzo się martwili jak to będzie. 

Krążą różne mity w Internecie, jak wygląda przedszkole za północną granicą. Ja osobiście naczytałam się raczej negatywnych opinii, że panie nieczułe, dziecko zawsze ubabrane błotem, że ubrań nie da się doprac i tym podobne. Jak się okazało, to nie do końca jest prawda. No dobra, ale zacznijmy od początku. 
img_7319
Żeby dostać miejsce w przedszkolu przede wszystkim trzeba mieć personnumer – odpowiednik polskiego nr PESEL. Dostaje się go przez zdobycie legalnej pracy w kraju. W naszym przypadku, gdy tylko Marcin dostał legalną, pełnoetatową pracę, wszyscy dostaliśmy numery. Później idziesz do gminy i mówisz, że chcesz zapisać dziecko do przedszkola. Są oczywiście państwowe i prywatne. My zdecydowaliśmy się na państwowe. I tu uwaga! Każde przedszkole jest płatne. W zależności od ilości godzin, ile dziecko spędza w przedszkolu, wysokość opłaty liczona jest jako procent z zarobku rodziców (od ceny brutto). Wybiera sie trzy przedszkola, do których chce się zapisać dziecko, wiadomo, najlepiej wybierać najbliżej miejsca zamieszkania. A przedszkoli jest tu bez liku. Serio, za każdym zakrętem, czasem nawet dwa naprzeciwko siebie. Na decyzje o przydzieleniu dziecka czeka się do czterech miesięcy, ale nas już zapisano po dwóch tygodniach. Chociaż do przedszkola, które zapisałam jako trzecie z kolei z powodu trochę dalszej odległości od domu. 
img_7314
img_7315
Przedszkola są podzielone na dwie grupy wiekowe: 1-3 lat (taki odpowiednik polskiego żłobka) oraz 4-6 lat. Sam proces adaptacji dziecka trwa 2 tygodnie!! Oczywiście, jeśli rodzice mogą sobie na to pozwolić – ponieważ najpierw chodzi się z dzieckiem na 2-3 godziny, potem zostaje jeszcze na lunch, potem pokazuje się maluchowi, jak inne dzieci zasypiają, aż w końcu zostaje samo. Najpierw na kilka godzin, a potem przychodzi rodzic i próbuje usypiać dziecko razem z innymi. Następnie panie same to robią. U nas ten proces trwał trochę dłużej, ponieważ w połowie lecieliśmy do Polski na tydzień i Emilka musiała zaczynać praktycznie od nowa.
 img_7285
Na 15 dzieci w grupie są trzy opiekunki, a nawet zdarzało się, że było ich pięć. Jeśli jakiś maluszek płacze, a to przecież normalne w takiej młodej grupie, panie biorą na ręce i próbują czymś zająć. Nie spotkałam się z brakiem reakcji ze strony którejś z opiekunek. Gdy dziecko się przewróci, faktycznie nie lecą do niego od razu i nie podnoszą na ręce pytając czy wszystko w porządku. Jeśli dziecko potrzebuje pomocy to jej udzielają, jeśli otrzepuje sie i idzie dalej, to pozwalają mu to zrobić. 
 img_7296
Emilka uczy się, jak być coraz bardziej samodzielną poprzez na przykład jedzenie obiadu. I znowu, jeśli maluch potrzebuje pomocy to jej udzielają, a jeśli samo trafia widelcem do buzi, to je w taki sposób, jaki potrafi. 
Zajęcia są różnorodne, ale to chyba jak wszędzie. Malowanie farbami, lepienie z modeliny, czytanie książek, śpiewanie piosenek i tańczenie do nich. Teraz Emilka poznaje różne rodzaje pojazdów, bo mają taki cykl zajęć. Trzeba jednak przyznać, że faktycznie pogoda im nie straszna. Obojętne czy jest zimno, czy pada, czy świeci słońce, dzieci na polu są. Ale nie codziennie i nie taplają się w błocie, wbrew ogólnemu przekonaniu. Bawią się w piaskownicy, skaczą po kałużach, śpiewają piosenki na zewnątrz i chodzą na spacery nawet jeśli akurat kropi. Dla niektórych jest to nie do pomyślenia, ale widzę, że coraz więcej osób uważa taki model zajęć za pozytywny. Przecież tworzą się w Polsce tzw. leśne przedszkola, gdzie dzieci mnóstwo czasu spędzają na zewnątrz. Szczerze? Emilka jeszcze nie była chora!! Owszem miała raz katarek, ale nie duży.  
 img_7340
To są nasze pierwsze doświadczenia i spostrzeżenia z uczęszczania Emilki do przedszkola. Jak na razie bardzo jej się podoba, widzę,  że się rozwija. Jak przychodzę po nią to zawsze mi opowiada, w sobie tylko znanym języku, co dziś robiła i z kim się bawiła. Pani nawet mnie zapytała czy ona mówi po polsku, bo jest w tym tyle przekonania i pewności siebie. Jako dowód, że dobrze się tam czuje jest fakt, że jak ją zostawiam, to sama idzie do pani, daje mi buziaka i mówi ‚papa’. Opiekunki obserwują dzieci i ich zachowania, Emilkę uważają za bardzo radosną i niezależną istotkę. I rzeczywiście wiele w tym prawdy. 
 img_7354
 Kombinezon – H&M, gumka z kokardką – Cocodrillo 

7 komentarzy

  • Ana

    5 grudnia 2016 at 8:59 pm

    Wszystko sie zgadza z opisu tutaj jest inaczej niz w Pl przedszkolu sa plusy i minusy…mnie osobiscie duzo sie nie podoba….i to prawda ze nie zwracaja uwagi czy dziecko brudne czy czyste,czy ma czapke na glowie w zimowe dni,czy but jest na prawej nodze czy na lewej…dzieci zima spia na dworze…ja osobiscie nie wyrazilam na to zgody..Moj synek chodzi juz prawie 3 rok do Szwedzkiego przedszkola ,poczatki dla dzieci dwojezycznych sa ciezkie…ale na obecna chwile maly chodzi do przedszola chetnie ,ma juz kolegow i kolezanki ale lgnie do Polskich dzieci ma w grupie….fakt ze duzo tu ucza dzieci samodzielnosci…i wymagaja tez duzo od dziecka…ja z wlasnego doswiadczenia jak bym miala sie cofnac to wybrabym jednak Polske ….nasze przedszkola sa piekne i zadbane a tutaj nikt do tego wagi nie przyjmuje…ale pewnie sa inne osoby ktore uwazaja inaczej..i bardzo sobie chwala Szwedzkie przedszkole…

    Odpowiedz
    • Mala My

      5 grudnia 2016 at 9:38 pm

      Masz racje piszac, ze na pewno ktos sie nie zgodzi z tym, co piszesz. 😉
      Nie neguje twoich doswiadczen, ale to sa tylko doswiadczenia z twojego przedszkola a nie regula.
      Ja osobiscie jestem zadowolona z przedszkola, do ktorego chodzi moj synek. Widac, ze lubi tam przebywac. W krotkim czasie opanowal siele nowych umiejetnosci.
      Dzieci nie spia na dworze, ani w jego przedszkllu ani z przedszkolach, do ktorych chodza dzieci znajomych.
      Jesli dziecko przemoczy ubranie to zawsze jest ono zmienione, ale to fakt, jesli sie tylko wybrudzi to chodzi tak az do popoludnia. Ja nie mam o to pretensji, jesliby naucYcielki mialy dziecko za kazdym razem kiedy sie troche upacka przebierac, to nia robiliby nic innego.
      BUdynek tez mamy ladny i zadbany

      Odpowiedz
      • admin

        6 grudnia 2016 at 10:00 pm

        Nie rozumiem w czym się nie zgadzasz :P
        U nas dzieci też nie śpią na polu, a mokre ubrania są zmieniane i wkładane do suszarki. :) Akurat tych tematów we wpisie nie poruszałam ;)
        pozdrawiam

        Odpowiedz
  • Justyna

    5 grudnia 2016 at 9:43 pm

    Mi bardzo tutaj odpowiada system. Tam gdzie chodzi moja córka jest troszkę inaczej. Od 3 roku życia już nie płacimy. A przedział wiekowy jest u nad 1-4 lat. 5 latki mają oddzielne przedszkole i 6 latki też oddzielnie. Wiki uwielbia panie i bardzo chętnie zostaje. pozdrawiamy

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Close