POMÓŻ SOBIE SPEŁNIĆ MARZENIE | KONKURS TK MAXX | video

Ostatnio mieliśmy bardzo ciekawą rozmowę z Marcinem – że mimo, że mamy jakiś tam plan na życie, to na co dzień nie mamy zbyt wiele fajerwerkowych chwil. Mamy swoje cele długoterminowe i faktycznie każdego dnia staramy się zrobić przynajmniej jedną czynność, która nas do nich przybliży, ale to są zwykłe, drobne rzeczy. Wiadomo, ich realizacja daje nam satysfakcję, ale nie często zdarzają się sytuacje takie wiecie, z przytupem. Pamiętacie ten wpis? To była faktycznie jedna z takich sytuacji i byłam wtedy kosmicznie podekscytowana. No dobra, osobiście zawsze się cieszę z takich małych spraw jak na przykład zjedzenie pysznej kolacji, czy wycieczka za miasto, która oferuje piękne widoki. Serio, szczerze się wtedy cieszę. Ale uwielbiam te momenty, kiedy nie wiem, co mam ze sobą zrobić, bo taka jestem zaaferowana tym, co się dzieje. Gdy spełniam swoje marzenia. I ostatnio właśnie była taka sytuacja… :

Generalnie, ogromną ilość czasu spędzam w social mediach. Zarówno sama coś wrzucam i po prostu „jestem”, jak i również obserwuję i śledzę sporą liczbę osób. Także widziałam u kilku blogerów relację ze spotkania w Warszawie organizowanego przez sklep TK Maxx. Nie wnikając w szczegóły,następnie  z tego spotkania powstał konkurs na facebookowej stronie sklepu. Trzeba było napisać który z blogerów nas inspiruje i dlaczego. Nagrodą był voucher na 1000 zł do wykorzystania w sklepie i spotkanie z blogerem, aby przygotować festiwalową stylizację – w sumie wygrywało 6 osób, każdy od innego blogera. Po przeczytaniu zasad zlekceważyłam temat, przecież konkursów się nie wygrywa, a przynajmniej nie ja. I tak minęło kilka dni, aż w koncu ostatniego dnia trwania konkursu stwierdziłam: co mi tam, trzeba tylko napisać komentarz. A, że jednym z tych blogerów była WhatAnnaWears… :)

Ok, komentarz napisałam i zapomniałam w ogóle o wszystkim. Aż w pewien piękny poniedziałek, gdy jechałam pociągiem miejskim, zauważyłam, że TK Maxx odpowiedział na moje zgłoszenie! Taak, że wybierają właśnie mnie na spotkanie z Anią Skurą. I wtedy właśnie nie wiedziałam, co zrobić. To znaczy wiedziałam, bo nie było innej opcji, niż ta, żeby jechać. Ale byłam tak podekscytowana, że szok! Trzeba było tylko na szybko ogarnąć bilety lotnicze na najbliższy piątek i nocleg w Warszawie.

I wiecie co? Ten voucher w ogóle nie był w tym wszystkim ważny. Bo na bilety, dojazd i całą podróż do Polski wydałam trochę więcej niż jest on warty. Chodziło o możliwość spotkania z osobą, którą obserwuję od kilku lat, która jest dla mnie dużą inspiracją i chociaż na chwilę spędzić z nią czas. Dla mnie (i na szczęście dla Marcina też) nie było w ogóle dyskusji, czy jadę, czy nie. Trzeba brać szanse i możliwości, które życie podsuwa nam pod nos, bo właśnie wtedy dzieją się najpiękniejsze rzeczy.

Moją relację z wyjazdu możecie obejrzeć tutaj:

I jak wam się podoba Ola za kamerą? :D Film miał już być na moim kanale, jednak jeszcze nie jestem przekonana, czy powinnam się zabrać za video, czy pozostawić tę kwestię w całości Marcinowi. Ale bardzo mi się to podoba i od września chyba już ruszę ze swoim.

Biorę udział jeszcze w drugim etapie konkursu w którym do wygrania jest wyjazd na dowolny festiwal w Europie, ale ogłoszenie wyników jeszcze przed nami.

Moja refleksja na koniec jest taka, że szczęściu trzeba pomagać. Nic samo do nas przychodzi, trzeba zrobić pierwszy krok. Niby to takie oczywiste, ale często o tym zapominamy i nie robiąc nic dziwimy się, że nic się nie dzieje. Więc jeśli czegoś pragniesz, to sięgnij po to. Tak zwyczajnie!

Pięknego dnia!

Dodaj komentarz

Close