PIERWSZE OBSERWACJE SZTOKHOLMSKIEGO ŻYCIA

Dwa lata temu byliśmy tu na tygodniowych wakacjach. Oboje bez wątpienia stwierdziliśmy, że kraj ten skradł nasze serca. I chociaż wtedy nie mieliśmy zbyt wiele planów na naszą wspólną przyszłość, ani nie zwiedziliśmy za dużo świata, żeby porównać różne miejsca, wiedzieliśmy, że będziemy chcieli kiedyś tu zamieszkać. I wtedy to było takie typowe „kiedyś”, wszystkim nam znane. Kiedyś zrobię to, kiedyś tamto. Dobrze by było za 3 lata, jak skończymy jakieś swoje projekty. Ale już teraz uznaliśmy, że to jest odpowiedni czas, żeby podjąć duży krok w swoim życiu i przenieść się do innego kraju.

Jesteśmy tu dopiero niecały tydzień i odkrywamy jakie jest prawdziwe życie w tej rzeczywistości. Pierwsze wrażenie jest najważniejsze i muszę przyznać, że Sztokholm stanął na wysokości zadania. Jest tu całkiem inaczej, niż w Polsce, o tym wie każdy, ale czym właściwie się różni to życie? Zapraszam Was na nasze pierwsze obserwacje z życia w Wielkim Mieście: 

  • kierowcy pojazdów stosują się do ograniczeń prędkości – czytając z dystansem hasło obok, można by się puknąć w czoło. Co w tym dziwnego, że ktoś jeździ przepisowo? A no dziwne to, dziwne. Bo jak można na prostej drodze, bez dziur (!) jechać 60 km/h? Jak widać, można. W Polsce jest to nie do pomyślenia. Chociaż… gdybyśmy musieli płacić takie mandaty, jak tutaj, każdy by się jednak zastanowił z jaką prędkością jechać.IMG_3276
  • nasz Punciak jest tu jednym z najstarszych samochodów – pozostając w kwestii motoryzacji, tu na prawdę nie ma starych aut. No dobra, są. Nasz Punciak i może jeszcze 30 pojazdów w całym Sztokholmie. :) Szwedzi jeżdżą dobrymi, nowymi samochodami, nie licząc zabytkowych aut, których jest tu całkiem sporo, ale są świetnie zachowane. A widok Porsche (na przykład na podjeździe naszego sąsiada), Maserati, Ferrari  czy Lamborghini nikogo tu nie dziwi. 
  • piękny ogród – nigdzie w Polsce nie spotkałam się z tak zadbanymi ogrodami, jak tutaj. Każdy, dosłownie każdy, ma ładnie i krótko przyciętą trawę, która wygląda jak zielony dywan. Nie wiem jak oni znajdują czas, żeby ogród wyglądał tak doskonale. 
  • brak płotów – Tutaj ludzie nie mają płotów. Co najwyżej niski murek, albo żywopłot, który bardziej ma za zadanie wyznaczyć granicę działki, aniżeli odgrodzić się od sąsiadów, albo zablokować możliwość wejścia na posesję.
  • IMG_3262
  • brak firanek w oknach – nasze babcie za głowę by się chwyciły widząc tutejszą dekorację okien. Ale jak to bez firanek? Tutaj ludzie na co dzień mają odsłonięte okna, żeby wpuścić do domu jak najwięcej światła. A gdy chcą zaznać trochę prywatności to zasłaniają żaluzje, bądź rolety.IMG_3265
  • utożsamianie się ze swoją Szwedzkością – przy wielu domach powiewają flagi Szwecji, nawet jeśli nie ma akurat święta narodowego. A jeśli chodzi o język? Owszem, posługują się angielskim doskonale, ale bardzo sobie cenią, gdy obcokrajowiec zna ich ojczystą mowę. Wolą rozmawiać z kimś słabym szwedzkim, niż dobrze po angielsku. W Polsce chyba każdy zawsze chce się pochwalić jak dobrze zna angielski i za wszelką cenę mówi w tym języku.
  • IMG_3413
  • białe noce – właśnie jest godzina 23.30, a za oknem… jasno. Może nie całkowicie, ale niebo jest jasno granatowe. Całkiem ciemno właściwie nie zrobi się w ogóle. Aktualnie mamy „porę letnią” i ciemno jest tylko przez 4 godziny w ciągu nocy. Ma to też swoje wady, bowiem w zimie jasno jest tylko przez 4 godziny, a przez pozostała część dnia mamy noc.

To chyba tyle jeśli chodzi o nasze pierwsze obserwacje. Tym wpisem zapraszamy Was do kolejnego rozdziału naszego życia.

A może ktoś z Was właśnie przebywa w Sztokholmie? Nie bój się dać nam znać, może uda się wypić dobrą kawę!

 

3 komentarze

Dodaj komentarz

Close