O TYM, DLACZEGO WARTO POZNAWAĆ CZYJEŚ PASJE | KONCERT

Gdy poznałem Olę, w ogóle nie słuchała rapu. Jako, że byłem wtedy aktywnym raperem, było to dla mnie dość ciekawe. Dla niej nie było różnicy między Tede i Mezo. Raper to raper, a że wtedy znała tylko tych dwóch to ciężko mi było zaszczepić w niej pasję do hip-hopu. Nie było też różnicy między rapem i hip-hopem. Dlatego edukację w tej strefie musieliśmy zacząć od podstaw. (We start from scratch.)

1911850_977600708922545_7370593597973351854_n
fot. Adam Aljović

Nie tak łatwo jest dzielić z kimś życie w momencie, kiedy ta osoba nie dzieli twoich pasji. Dla mnie wtedy rap to było prawie wszystko. Nagrywki, koncerty i cała reszta otoczki były dla Oli czymś obcym i nie do końca zrozumiałym. W drugą stronę było podobnie. Ola kochała sport, a ja raczej nie pałałem do niego wielkim uczuciem. Wyjścia w góry, wspinanie się po skałach i bieganie to nie był mój chleb powszedni. Od tamtej pory minęło trochę czasu i w Białce upłynęło sporo wody. U nas zmieniło się w zasadzie wszystko. W sobotę rano byliśmy z Emilka na spacerze po górach, za którymi ja wciąż nie przepadam, a Ola ciągle kocha. Natomiast wieczorem wybraliśmy się na koncert DonGuralEsko, który jest moim ulubionym raperem, a Ola jego płyty raczej wyciąga z odtwarzacza, niż ustawia jako muzykę w tle podczas wieczornych rozmów.

Bez tytułu

DonGuralesko wydał ostatnio nową płytę – Magnum Ignotum i promuje ją podczas swojej trasy koncertowej. Właśnie w sobotę grał koncert w Bielsku-Białej i postanowiłem, że nie odpuszczę tego wydarzenia. Wiedziałem, czego oczekiwać po koncercie i raper stanął na wysokości zadania, chociaż trochę zbyt długo trzeba było czekać, aż wyjdzie na scenę. Zagrał wszystkie piosenki z nowej płyty oraz kilka z poprzednich krążków. Dalej nie wiem, jak udało mi się namówić Olę, żebyśmy poszli razem, ale chyba stopniowo oswajałem ją z tą myślą: włączałem pojedyncze piosenki, albo wkładałem płytę w samochodzie i siłą rzeczy musiała jej słuchać. :) To, co działa na korzyść rapera to fakt, że uwielbia góry i często to podkreśla. Dla Oli chyba najlepszą piosenką jest „Apartament”. Nawet jeśli nie przepadacie za takim gatunkiem muzycznym, zachęcam Was do posłuchania i obejrzenia teledysku:

 

Za kilka dni będzie nasza pierwsza rocznica ślubu. Ola lubi słuchać Mediuma, Rasmentalismu, czasem KęKę i kilku innych raperów. Wciąż nie przepada za Tede, Eldo i DonGuralEsko (może po koncercie się to zmieni :) ). I tak, jak pojawia się jakiś nowy ich numer, to staram się jej pokazywać. A nóż okaże się, że to będzie coś w sam raz dla niej. Ja wciąż nie planuje przebiec półmaratonu Żywieckiego, ale staram się biegać, albo iść na basen raz w tygodniu. Co jakiś czas chodzimy na ściankę, żeby się wspinać i sprawia nam to frajdę. W międzyczasie znaleźliśmy kilka innych wspólnych pasji, o których na pewno nie raz będziemy tu jeszcze pisać.

DSCF6496T
   
fot. Ola – zdjęcie archiwalne z wyjazdu w Tatry 

Chodzi mi o to, że w związku nie musi być tak, że oboje lubimy robić to samo i mamy identyczne pasje. Jeśli tak jest to super i trzeba z tego korzystać. Natomiast może nas to wprowadzić w monotonie i zamknięcie się na nowe rzeczy. Nie wolno jednak skreślać związku, gdy mamy zupełnie inne hobby. Trzeba chcieć poznać zainteresowania tej drugiej osoby. Może kiedyś źle na nie patrzyliśmy, albo ktoś przedstawił nam je w inny sposób, czasem negatywny. Może gdy zobaczymy iskrę w oku drugiej osoby, gdy mówi o tym, co kocha, to popatrzymy na to inaczej. Nie wiadomo. Spróbować warto. Do stracenie jest trochę czasu, a do zyskania mnóstwo pięknych chwil. Wspólnych chwil. :)

Miało być o Guralu, a wyszło na temat związków. A może właśnie tak miało być.

Obserwuj nas na Instagramie.

4 komentarze

  • Agnieszka

    31 stycznia 2016 at 2:46 pm

    Super! Jedną ze wspanialszych rzeczy na świecie jest widok człowieka, który z pasją w oczach opowiada o tym co kocha :) Warto szanować swoje hobby i pozwalać się rozwijać. No i łączyć je w ciekawy sposób, tak jak Wy to robicie :)

    Odpowiedz
  • Maks

    1 lutego 2016 at 5:20 pm

    Po czterech latach związku z moją kobietą udało mi się ja namówić na wspólne wyjście na siłownię. Teraz ćwiczymy razem 3-4 razy w tygodniu. Doskonale wiem o czym piszesz. Świetny post.
    Ps. Teraz pozostało mi namowienie Mojej na koncert Słonia :)

    Odpowiedz
    • admin

      1 lutego 2016 at 9:55 pm

      Dziękuje! Dobrze, że w końcu udało się namówić :) My razem nie ćwiczymy, ponieważ każdy woli sam.
      Stopniowo oswajaj ją ze Słoniem. Puść fajny utwór, pokaż fajny fragment wywiadu. Zostały prawie trzy tygodnie, więc na pewno ją namówisz ;)

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Close