NASZA CODZIENNOŚĆ: POWRÓT DO POLSKI

Wow!  Ostatni czas jest hiper intensywny do tego stopnia,  że nawet nie mam kiedy usiąść na spokojnie i wyjaśnić wam co się dzieje i na jakim jesteśmy etapie. Tak serio, nie pamiętam kiedy ostatni raz siedziałam na kanapie z laptopem na kolanach. Bo, kurcze, dzieje się na prawdę mega dużo! I zatraciliśmy się w tej codzienności i bieżących sprawach, które pochłaniają nas bez reszty. Ale.. czy właśnie nie o to trochę chodzi?

Zacznę od tego, że na trzy dni przed wylotem Emilka zbiła szybkę w moim telefonie, który jest de facto bazą tego bloga i całych social mediów. Wszystko, z wyjątkiem pisania postów, prowadzę z poziomu telefonu, który musiałam zostawić w Szwecji do wymiany na nowy. Obecnie pracuję na innej już kilkuletniej komórce, która działa jak chce i kiedy chce, a zdjęcia są jakościowo bardzo słabe. Nawet nie wiecie, jak bardzo bym do was coś pogadała na Instastory, ale z tego telefonu po prostu się nie da! I to jest największy powód dla którego ostatnie dni jestem mniej aktywna. Chociaż jak przeczytacie, ile rzeczy się obecnie dzieje, to sami stwierdzicie, że kompletnie się nie nudzę.

Od początku: prawie dwa tygodnie temu zakończyła się nasza szwedzka przygoda, tak przynajmniej na razie uważamy, chociaż jak wiadomo życie lubi płatać nam figle i teraz już wiemy, że słowo ” nigdy” przestaje pojawiać się w naszym słowniku. Musieliśmy przygotować mieszkanie kolejnym lokatorom, dokładnie je posprzątać oraz sprzedać wszystkie meble i oczywiście spakować każdą rzecz. Było to kosmicznie pracochłonne zadanie, tym bardziej, że Marcin pracował w restauracji do samego końca i wszystko było na mojej głowie.

Potem razem z Emilką leciałam do Polski samolotem – ha, to był jej 12 lot w przeciągu 14 miesięcy.. Całkiem nieźle :) Nie chciałabym spadać z tych statystyk, chociaż pewnie na jakiś czas będę musiała. Marcin natomiast zebrał wszystkie nasze pozostałe rzeczy, spakował do samochodu i jechał do Bielska – Białej sam, spędzając 18 h na promie. Nagrał film ze swojej podróży, który możecie obejrzeć tutaj.

Kolejne dni spędziliśmy na spotkaniach z rodziną, drobnych zakupach i szukaniu mieszkania. Wykorzystaliśmy parę dni wolnego i nawet pojechaliśmy na mecz piłki nożnej do Warszawy, pierwszy raz byliśmy na stadionie narodowym. Film z tego dnia możecie zobaczyć tutaj. Niesamowite przeżycie..

Następne dni stały pod znakiem zorganizowania pracy i znalezienia mieszkania na wynajem. Pracę ogarnęliśmy od strzału, ponieważ już od dawna wiedzieliśmy, czym będziemy się zajmować. Natomiast jeśli chodzi o nowy dom.. po wielu telefonach i spotkaniach w końcu udało się trafić na takie mieszkanie, które nam pasuje. Jednak nałożyły się kolejne aspekty: przeprowadzka, zakup mebli i dodatków, co jak wiecie, jest sprawą mocno czasochłonną ^^

Tak wygląda wybieranie mebli :)

Na dodatek zmiana klimatu nie podziałała na nas najlepiej, szczególnie na mnie, ponieważ od kilku dobrych dni nie mogę się wyleczyć z porządnego przeziębienia. Chyba nie muszę mówić, że leżenie w łóżku obecnie nie wchodzi w grę? :)

Dawno nie mieliśmy tak intensywnego okresu, tylu spraw do zrobienia, a jeszcze na sport znajdujemy czas. Chociaż my to tak na prawdę lubimy, lubimy być w ruchu i ogarniać różne kwestie, zamykać sprawy. Wierzę, że jeszcze kilka dni i już wpadniemy w nowy rytm, który będzie dobrze zorganizowany i mocno efektywny.

A co na to wszystko Emilka?
Nie ukrywam, że było jej ciężko. Gdy widziała, jak nasze mieszkanie w Szwecji pustoszeje, nie ma mebli, a ubrania pakujemy do worków, była mocno zaniepokojona, nie rozumiała, co się dzieje. Dużym przeżyciem była dla niej wyprowadza wujka na dzień przed naszym wylotem. Nie chciała go puścić. Jednak już po wylądowaniu w Polsce, gdy zobaczyła znane jej osoby, jakby się uspokoiła. Pierwsze kilka dni nadal były dla niej trudne, ale widać było, że jest szczęśliwa. Czemu miałaby nie być, skoro jest z rodzicami i innymi osobami, które tak ją kochają? Ona również zaraz wpadnie w swój rytm i oswoi się ze wszystkim. W końcu większość swojego życia spędziła w Szwecji..

I to chyba tyle u nas obecnie. Na dniach powinnam dostać mój telefon i wrócić do żywych. Bo… to jest coś co na prawdę lubię!

Dodaj komentarz

Close