KOBIETA BEZ GRANIC: ASIA USZOK

Zapraszam Was na kolejny wywiad z cyklu Kobieta bez granic. Tym razem moją bohaterką jest Asia, która postanowiła całkowicie zmienić swoje życie. Po kilku latach pracy na etacie powiedziała: „dość!” i zaczęła działać na własną rękę realizując swoje marzenia. Ciężka praca, nieprzespane noce i silna chęć rozwoju sprawiły, że jest ona obecnie kobietą spełnioną, żyjącą ze swojej pasji – a jest nią spędzanie czasu z psami! Nie jest to wpis tylko dla miłośników tych zwierząt, ale dla wszystkich, którzy myślą, jak zmienić swoje życie, jak się rozwijać i być szczęśliwym. Asia sama się do mnie odezwała i całe szczęście, bo jest totalnie pozytywną i radosną osobą. Jak zawsze zachęcam do wzięcia kubka ciepłej herbaty i zagłębienia się w inspirującą lekturę..

Powiedz mi coś o sobie, czym się zajmowałaś kiedyś, co robiłaś?

Sprzedawałam materiały budowlane, pracowałam w składzie budowlanym od 7 do 17. Zastanawiałam się: „Mam w domu psa, który na mnie czeka dziesięć godzin. Cały czas siedzi sam, nudzi się, nikt z nim nie wyjdzie. I co mam zrobić, żeby z nim być?” Mój pies to całe moje życie, jest tak jak moje dziecko. Kiedyś spotkałam się kolegą i on powiedział: ” Na co czekasz? Zrób coś w tym kierunku. Jakie jest Twoje marzenie? -Żeby spacerować z tymi psami. – Zrób to. ” i zrobiłam. :)

Czym się zajmujesz teraz?

Teraz się zajmuję wyprowadzeniem psów. Wyprowadzam psy, hoteluję je i opiekuję się nimi. Przez moją stronę lub Facebooka ludzie się do mnie zgłaszają.

Trzeba spełnić specjalne warunki, żeby mieć taki hotel w domu?

Inspekcja sanitarna tego nie wymaga. Musi to być tylko lokal usługowy. Ja nie mam hotelu przemysłowego, tylko bardzo domowy. Pies, który do mnie przychodzi jest traktowany jako nowy członek stada.  Towarzyszy w moich codziennych czynnościach, nie siedzi sam w klatce całymi dniami i wyje. Lubię, kiedy pies jest zadowolony i nie czuje stresu związanego z rozłąką z właścicielem. Przygotowując się do biznesu zastanawiałam się: „jeśli ja bym zostawiała gdzieś moją Tetkę, jak chciałabym, żeby to wyglądało?”. Spotkałam na swojej drodze człowieka, który osiągnął sukces w biznesie i powiedział mi, żebym pamiętała, że muszę być o krok przed konkurencją.  I tym krokiem jest mój panel psa. Tam klient zakłada sobie konto i codziennie wieczorem jest moja pisemna relacja, co robiliśmy oraz zdjęcia i filmy. Na mapie jest zaznaczona cała trasa spacerów, ile przeszliśmy kilometrów. I właściciel ogląda sobie wieczorem i myśli „super, mój pies robił to i to, a nie siedział w klatce cały dzień. ” Gość hotelowy ma zapewniony spacer trzy razy po trzydzieści minut, a spacerowicz indywidualny godzinny spacer.

SONY DSC

Iloma psami zajmujesz się w ciągu dnia i co razem robicie?

Różnie, na przykład wczoraj miałam cztery psy z którymi wychodziłam na godzinny spacer. Do każdego psa podchodzę indywidualnie. Właściciel mi mówi, co ja mam z nim robić. Z jednym pitbullem uczymy się aportować, z innym biegamy przez godzinę,  jeszcze inny pies jest już stary i wymaga tylko spaceru. Możliwości co robić z psami jest niezliczenie wiele, ogranicza nas tylko nasza wyobraźnia.

Na jak długo ludzie zostawiają u Ciebie psy?

Zdarza się, że na kilka dni, czasem dwa tygodnie i dłużej.

W jednym czasie zajmujesz się tylko jednym psem?

U mnie jest możliwość wyboru. Jeśli klient wybierze spacer indywidualny, to cała moja uwaga jest skupiona na tylko jednym psie. Jest też opcja spaceru grupowego, gdzie ja dobieram kilka psów. Wiadomo nie będzie to pitbull z yorkiem, tylko te psy są do siebie dopasowane pod względem charakteru, temperamentu, kondycji i tak dalej.  Na razie największą grupę, którą obsługuję to są psy typu bull, czyli pitbulle, amstaffy, staffiki. Sama mam takiego psa, więc należę, do tego środowiska i ludzie wiedzą, że potrafię z nimi pracować.

Czy musisz mieć szkolenia w tym kierunku?

Tak. Współpracuję z Centrum Szkolenia Psów Perra i nie tylko. Wciąż pogłębiam swoją wiedzę i nabywam nowych umiejętności. Nie mogę sobie pozwolić na to, żeby pies na przykład sportowy kupiony za  grube pieniądze, był narażony na niebezpieczeństwo. Jest on tyle warty, że nie ma w ogóle takiej możliwości, że jemu coś się może stać. Muszę wiedzieć, jak reagować w sytuacjach niebezpiecznych, jaką ten pies ma psychikę, jak on sam reaguje w różnych sytuacjach. Każda rasa ma inne predyspozycje i trzeba o tym wiedzieć.  Jak tylko mam taką możliwość, to się szkolę – zarówno w kwestii psich sportów, czy wiedzy ogólnej na temat psów, czy ich diety. Sama bardzo dużo czytam i interesuje się tymi rzeczami.

cavaliery

Nie boisz się współpracować z takimi groźnymi rasami?

Ostatnio miałam super sytuację. Dziewczyna dała mi klucze do siebie. Były tam dwa pitbulle, z którymi pracuje i jeszcze dwa, których nie znałam wcześniej. Ktoś się mnie ostatnio pytał, czy się nie boję wejść do cudzego domu, w którym jest pies, a ja nie wiem, jak zareaguje. Weszłam do niej, otworzyłam klatkę, a on wyszedł, pomerdał ogonem i cieszył się, że zaraz wyjdzie na spacer. Pies to czuje. Po prostu. On wie, że ja się go nie boję. On mi nic nie zrobi.

Czy to była trudna decyzja, żeby całkowicie zmienić swoje życie? Zmienić pracę?

W sumie tak, bo to było wyjście ze swojej strefy komfortu. Zarabiałam super kasę, mogłam żyć z miesiąca na miesiąc na wysokim poziomie, miałam wszystko, co chciałam. Teraz jest tak, że muszę się pilnować, dojechać do klienta, tu jakaś reklama by się przydała. Wszystko, co zarobię, pompuję w biznes, żeby to żyło, żeby ludzie się o tym dowiedzieli. Z drugiej strony to nie była aż tak trudna decyzja, bo po siedmiu latach miałam dość tego wszystkiego. Ci sami ludzie, ciągle działy się te same rzeczy. Momentem przełomowym dla mnie było, jak zaczęłam biegać początkiem roku.

Kiedy to było? Ile lat temu zaczęłaś firmę?

Od października jestem u siebie.

Zeszłego roku?

Nie, tego!

Miesiąc temu? Na prawdę?? Wow!

Tak, jestem drugi miesiąc na swoim. Do końca września pracowałam na etacie i już wcześniej zaczynałam rozkręcać biznes. Po pracy wracałam do domu, musiałam przygotować całą stronę internetową, już działać z psami, żeby zobaczyć, czy to w ogóle będzie działało. To nie jest tak, że można rzucić wszystko, nagle wyprowadzać psy i jest ekstra. Także przez dziewięć miesięcy przygotowywałam się do tego bardzo intensywnie. Po dziesięciu godzinach pracy siedziałam nad tym, żeby to teraz wyglądało, jak wygląda. Nie przeszkadzało mi, że na przykład śpię dwie-trzy godziny dziennie i chodzę jak zombie. Pracowałam dla siebie i to mi dawało niesamowitego powera. I ludzie, którzy wokół mnie zaczęli się znajdować. Nie chciałam przebywać z tymi, którzy mi mówią: „chodź, idziemy na piwo”. Absolutnie, nie było takiej możliwości. Moi nowi znajomi mieli swoje biznesy, zaczęłam jeździć na szkolenia, poznawać nowe ciekawe osoby. Zaczęłam w ogóle zmieniać swoje niechciane cechy charakteru. Ja kiedyś byłam szarą, cichą myszką. W życiu bym się nie odezwała do nikogo. Teraz jestem pozytywnie nastawiona do wszystkiego, przede wszystkim do ludzi.  Kiedyś nie wierzyłam w to, że o czym myślimy to przyciągamy, a teraz jestem tego pewna. Ta cała zmiana zaszła we mnie dzięki temu, że ktoś mi pokazał, że to jest możliwe. Przeszłam się na spacer z kolegą, który ma swój biznes, osiągnął bardzo duży sukces i pokazał mi, że da się to zrobić. Jak się wierzy w coś, to się uda. Jak się ma pasję i nie siedzi się i czeka, aż coś spadnie z nieba, tylko się pracuje. Zaczęłam od tego, że wychodziłam z dwoma psami, moim i rodziców, i one są moimi wizytówkami. Ludzie zwracają mi uwagę, jak amstaff może chodzić bez smyczy.  A ona idzie sobie grzecznie i ma gdzieś inne psy, tylko jak w obrazek patrzy się we mnie.

1_2

Jak zrobiłaś, że pies taki jest?

Poszłam na szkolenie do Centrum Szkolenia Psów Perra i tam zaraziłam się pasją. Wcześniej miałam strasznego szkoleniowca, który „zepsuł” mi psa, a mnie cisnął do głowy same głupstwa. Potem zmieniłam szkołę i to była doskonała decyzja. Musiałam bardzo dużo czasu włożyć, żeby zmotywować Tetkę do pracy, żeby nasza więź i relacja się poprawiła. Włożyłam mnóstwo pracy, wysiłku, zaangażowania, poświęciłam każdą wolną sekundę mojego czasu, aby Tetka była psem zrównoważonym i posłusznym na wysokim poziomie . To nie jest tak, że pójdziesz do super szkoły, zapłacisz grubą forsę, zrobisz pstryk palcami i pies jest grzeczny i ułożony. Nie! To ciężka i konsekwentna praca każdego dnia.

A jak wygląda relacja twojego psa i tego, który hotelujesz? Rozumiem, że Tetka reaguje dobrze, a inne psy?

Wiadomo, że są bardzo różne. Pierwsza noc jest ciężka, bo czasami pies nie wie co się dzieje i czasami tęskni za właścicielem. Przechodzi bardzo duży stres, bo zmieniło mu się środowisko. Ale jak wychodzimy na spacer, to ja od razu zaczynam budować z nim więź. Zadaję wcześniej właścicielowi mnóstwo pytań, co pies lubi, czego nie. Od razu staram się wyjść na dwór, porzucać piłką i ten pies wtedy patrzy na mnie w stylu:  „o kurczę, to jest mój kumpel”. Trzeba też wiedzieć, jak to zrobić, żeby pies czuł się dobrze. Moja suczka jest bardzo uległa, nie jest dominująca. Ona nie ma predyspozycji, żeby atakować cudze psy, gryźć się z nimi, jest nastawiona pozytywnie. Śmiejemy się z przyjaciółmi, że to jest wiecznie życzliwy pies dla każdego.

Dlaczego akurat psy, skąd się wzięła Twoja miłość do tych zwierząt?

Dostałam moją Tetkę na urodziny ponad dwa lata temu. Chciałam ją wyszkolić, bałam się tego, że jest amstaffem, groźnym psem. Nie miałam pojęcia o tej rasie, a to bardzo duży błąd. Chciałam, żeby ten pies był po prostu moim przyjacielem, a nie, że idę ulicą, a ona się na kogoś rzuca. Można zrobić z takiego psa mordercę. I tak właśnie trafiłam do Centrum Szkolenia Psów Perra. Miałyśmy wykupione dwanaście zajęć, a przez pierwsze sześć mój pies nie zrobił nic. Nasz instruktor też nie był najlepszej myśli – to nie był problem z psem, no może trochę, ale to bardziej były moje ograniczenia. Kiedy sobie to uświadomiłam to był mój moment przełomowy. Cały czas próbowałam działać z nią i w końcu się udało. Tetka zaczęła robić wszystko z ogromną motywacją. Nie wiem, czy to ja zmieniłam nastawienie do niej, czy to ona. I jak zobaczyłam jak mój pies z poziomu zero skoczył nagle na poziom dwadzieścia, to wtedy zrozumiałam, że to jest to, co ja chcę robić w życiu. Czyli zmiana w moim psie, jej nastawienie do mnie, nasza więź to był moment przełomowy. Nie widzę teraz innej opcji w życiu niż iść w tą stronę.

dsc_6085_0

Jak wygląda Twój dzień?

Gdy rano wstaję, to pierwsze co robię to trzydzieści minut jogi. Potem poranna toaleta, wychodzę z Tetką lub hotelowym psem na spacer. Ogarniam mieszkanie i przynajmniej dwadzieścia minut rano czytam. Następnie plan dnia jest podporządkowany psom w zależności ile ich mam danego dnia. Większość czasu spędzam w terenie, na spacerach i treningach z psami. Dalej jest czas na mój trening, albo idę biegać, albo ćwiczę w domu. Cały sprzęt mam u siebie. Gdy miałam pieniądze pracując na etacie, myślałam co mi będzie potrzebne, wiedziałam dokładnie jak chcę, żeby to wyglądało. Bardzo się przygotowywałam, wszystko zaplanowałam. Przez praktycznie dziewięć miesięcy nie wychodziłam z domu, bo bardzo intensywnie zastanawiałam się nad tym, jak nie ograniczać się będąc już na swoim, a wtedy wiadomo na początku będzie ciężko.

Dziewięć miesięcy to dużo czasu, żeby dopiąć wszystko na ostatni guzik?

Dla mnie dziewięć miesięcy to mało czasu na zbudowanie relacji między moimi klientami, a mną. Wystarczająco na stworzenie strony internetowej, tekstów, zdjęć – całą budową zajęła się profesjonalna firma Famatech, pan Prezes jest genialny i moja strona wygląda dokładnie tak jak sobie wymarzyłam! Ale da się, jeśli się tylko chce, dobrze organizuje swój czas. Na początku wszyscy w pracy mówili: „super, będziesz wyprowadzać psy, fajna sprawa”, ale za plecami wszyscy się ze mnie śmiali. To była dla mnie bardzo silna motywacja, żeby pokazać, że tak się da. Moja dawna praca jest ode mnie kilometr. I jeśli mam dwa psy z którymi idę i przechodzę tamtędy to ludzie patrzą z niedowierzaniem.

Dziewięć miesięcy to może mało czasu, żeby wszystko przygotować, ale wystarczająco, żeby piętnaście razy pomyśleć czy naprawdę chce się to robić.

Tak, ale ja nie miałam z tym problemu. Doskonale wiedziałam, że ja chcę to robić. Wypisałam sobie na kartce dwanaście celów. Na początku lista sobie wisiała i nic się nie działo. Ale po dwóch, trzech, czterech miesiącach zaczęłam odhaczać punkt za punktem. I ja już wtedy wiedziałam, że wszystko się da. To jest kwestia ludzi, z którymi zaczęłam spędzać czas. Codziennie wstaję rano z poczuciem, że to jest to. Ani razu nie pożałowałam decyzji, że się zwolniłam z pracy i powtórzyłabym to sto razy, gdyby trzeba było.  Miałam raz chwilę zwątpienia, gdy ktoś zarzucił mi za wysokie ceny. Wyobrażam sobie, że to był pan z piwem w ręku siedzący przed telewizorem. Na początku pomyślałam, że może faktycznie są za wysokie, ale potem stwierdziłam, że włożyłam w to tyle energii i wszystko jest na najwyższym poziomie, że ceny są adekwatne. Nie zawsze podejmuję super trafne decyzje, ale zawsze wyciągam z nich wnioski.

york

Masz jakieś nawyki, które pielęgnujesz, które prowadzą Cię do sukcesu?

Przede wszystkim samodyscyplina, treningi – trenuję 6 razy w tygodniu. W dniu, kiedy mam bardzo dużo psów potrafię zrobić czterdzieści kilometrów na nogach. Uwielbiam spacerować. Idę do lasu, pies sobie biega, a ja myślę: co mogę poprawić, zmienić, o, tam fajnie śpiewa ptaszek. Świat jest piękny, tylko trzeba to zobaczyć. Ja sama bardzo się zmieniłam, stałam się wdzięczna wszystkim ludziom, którzy mi pomogli i którzy wspierają mnie do dzisiaj.

Uważasz, że z każdej pasji można zrobić swoją pracę?

Można, ale trzeba to dobrze przemyśleć. Nie każdy człowiek się do tego nadaje. Trzeba być mocnym psychicznie i nie odpuszczać. Nie wolno się bać, bo to bardzo ogranicza i trzeba w siebie wierzyć. Wiem, że mając to wszystko nad cechami charakteru można pracować. U mnie nieśmiałość poszła w niepamięć. Ludzie siedzą po dwadzieścia lat w swojej pracy i są nieszczęśliwi. Najważniejsze jest znaleźć coś, co się kocha. Ktoś wraca do domu po 17 i załącza telewizor i ogląda pseudo seriale. To jest koszmar.

Jak chcesz się dalej rozwijać?

Chciałabym stworzyć kompleksową obsługę psów. Nie chcę robić wszystkiego sama, tylko dobrać zespół. Ktoś bardzo dobry będzie szkolił psy, ja będę wyprowadzać i hotelować, może dorzucę rehabilitację – chciałabym znaleźć kogoś, kto jest genialny w tym temacie.

Dziękuję Ci bardzo za rozmowę.

Ja również.

Strona Asi: PETSI

Znasz kogoś, kto inspiruje swoją pasją lub życiem? A może sam prowadzisz ciekawy tryb życia? Daj nam koniecznie znać, chętnie usłyszymy Twoją historię i pokażemy ją dalej! :) 

.

Dodaj komentarz

Close