JAK SPOŻYWAĆ MNIEJ KALORII? 6 POMYSŁÓW

Nigdy nie byłam zwolennikiem liczenia spożywanych kalorii w ciągu dnia, dokładnego sprawdzania ile zjadło się węglowodanów, białek i tłuszczy. Umówmy się, o ile nie jesteśmy super profesjonalnymi sportowcami przygotowującymi się do zawodów, zazwyczaj nie jest to dla nas konieczne. Jednak nie ma co się oszukiwać, przeciętny Kowalski spożywa tych kalorii za dużo i jeśli nie spali ich nadmiaru, to one będą się szybko gromadzić w naszym ciele w formie tłuszczyku. Zobaczcie w jaki sposób ja redukuję ilość spożywanych kalorii nie stosując żadnej konkretnej „diety”.

Zamiast majonezu lub śmietany używam jogurtu naturalnego. 

Śmieszy mnie zawsze, gdy widzę osobę, która się odchudza i je mnóstwo warzyw w postaci sałatek, ale dodaje do niej bardzo tłusty sos z majonezem i dalej uważa, że danie jest „dietetyczne”. Przecież sam sos ma chyba 10 razy więcej kalorii niż warzywa! Obecnie do wszystkiego dodaję jogurt naturalny – do owsianki, koktajlu, naleśników, sałatek, nawet zupę zabielam jogurtem. Serio, oszczędzi wam to wielu zbędnych kalorii, a smak będzie praktycznie taki sam.

Do smażenia używam mało tłuszczu.

Ale go używam! Największym mitem jest, że powinno się całkowicie wyeliminować tłuszcz z diety. Zdecydowanie tak nie jest. Tłuszcz jest potrzebny do prawidłowego funkcjonowania naszego organizmu. Dopiero w za dużej ilości jest szkodliwy. Musisz więc smażyć mięso na głębokim oleju? Zawsze staram się dać tego tłuszczu jak najmniej, żeby jedzenie się jednak nie przypaliło, tylko delikatnie przyrumieniło.

Do kawy daję mleko niskoprocentowe.

 Kawę pijam w ilościach ogromnych, albo raczej napój kawopodobny – pół kubka kawy i pół mleka :) Ale nigdy nie kupuję mleka pełnotłustego albo śmietanek. U mnie zazwyczaj jest to 1,5%. Oczywiście jeśli jestem w gościach i jedyne dostępne mleko to 3,2%, to wyciągam z mojej magicznej kieszeni mleko o niższej zawartości tłuszczu.
Żartuję, wtedy nie wydziwiam, tylko biorę, co jest.

img_9948

Jem jak najmniej cukru – sama robię w domu słodycze 

Nie żebym miała zwyczaj jeść cukier łyżeczką, ale od pewnego czasu staram się całkowicie wyeliminować go z mojej diety. Od słodkości jestem totalnie uzależniona, bo o ile jestem w stanie wytrzymać miesiąc całkowicie ich nie jedząc, to nie wyobrażam sobie całego życia. Na szczęście w przyrodzie występują świetne zamienniki dla cukru – ksylitol i erytrol. Nie powodują wzrostu cukru we krwi – czyli mają niski indeks glikemiczny. Każdy z nich ma jedną wadę: ksylitol w nadmiarze ma działanie przeczyszczające, natomiast erytrol nie jest tak słodki. Dzięki temu nie kupuję już słodyczy w sklepie, tylko sama staram się coś stworzyć. Kilka fit przepisów na desery już wam przestawiłam tutaj i tutaj. Daj mi znać, jeśli interesuje Cię ten temat, wtedy na pewno będę wrzucać więcej pomysłów na słodkości! A na imprezy polecam Ci te przekąski.

Nie piję kolorowych napojów

Wszyscy wiedzą, że w nich jest „sam cukier” i mają mnóstwo kalorii. Nie wpadam w paranoję i jeśli czasem wypiję szklankę coli „na trawienie” to nie ćwiczę z tego powodu 3 godziny dłużej. Ale u mnie to wypada średnio raz – dwa na miesiąc. Zamiast tego lubię świeże soki i wodę. To śmieszne, ale w dalszym ciągu nie piję wystarczającej ilości wody w ciągu dnia. Codziennie staram się jednak pilnować i przypominać sobie, że mam pić. I jest już coraz lepiej.

Jem tyle ile mogę zmieścić, a nie tyle ile jest na talerzu

Ale… tego też ciągle się uczę, mimo, że powinno być to w nas naturalne. Bo przecież zapychamy się jedzeniem tak, że nie możemy się unieść, a posiłek powinno się skończyć, gdy poczujemy się syci. Dlatego naprawdę warto jeść powoli.

To chyba tyle jeśli chodzi o główne triki w mojej diecie. Jeśli coś jeszcze wpadnie mi do głowy na pewno zrobię update. A może Ty jeszcze masz jakieś ciekawe pomysły, jak można naturalnie zmniejszyć ilość jedzonych kalorii?

Pozdrawiam!!

One Comment

Dodaj komentarz

Close