NIE BOJĘ SIĘ ZACZYNAĆ OD NOWA – JAK POSKROMIĆ STRACH PRZED NIEZNANYM

Nie jesteśmy razem z Marcinem typami ludzi, którzy zamartwiają się nad tym, co inni powiedzą. Jeśli chcemy znać czyjeś zdanie na konkretny temat, to po prostu go pytamy, a reszta nie specjalnie nas interesuje. I mówię to z czystą świadomością swoich słów i tego, co one oznaczają. Ale.. musieliśmy do tego dojrzeć. Każde z nas osobno dojrzewało do takiego myślenia robiąc rzeczy, które inni uważali za, co najmniej, dziwne.

Zawsze ekscytowało mnie odkrywanie miejsc, próbowanie różnych smaków, poznawanie nowych ludzi. Zawsze chcę więcej, bardziej przeżywać i doświadczać życie, bo serio wierzę, że nie ma czasu do stracenia. Lubię te emocje związane z odkrywaniem i staram się wykorzystać każdą szansę na przygodę. I szczerze? Szlag mnie trafia, gdy widzę, że ktoś ma możliwość jakiegoś wyjazdu, albo podjęcia interesującej pracy i długo się zastanawia, albo co gorsza rezygnuje z jednego powodu. Z powodu strachu.

Bo nie wiemy, co nas czeka, kogo spotkamy i czy właściwie ta zmiana wyjdzie nam na lepsze. Dobrze nam tu i teraz, albo, co gorsza, nie jest dobrze, ale już przywykliśmy do obecnego życia. Boimy się, co powiedzą inni, zamiast tak szczerze usiąść z samym sobą i zastanowić się, czego właściwie chcemy od życia. A jeśli jeszcze nie wiemy, czego chcemy, albo jaką obrać drogę do realizacji swoich celów, to czy to coś złego?

Odkąd skończyliśmy szkołę, jakieś 6 lat temu, średnio raz w roku jest u nas jakaś kosmicznie duża zmiana, a czasem jest ich nawet więcej. Podejmujemy różne prace, robimy nowe kursy i szkolenia, przekwalifikowujemy się między branżami, przeprowadzamy się z kraju do kraju. Zawsze przyświeca nam konkretny cel – żyć lepiej, być szczęśliwym i przede wszystkim spełnionym w tym, co się robi. Do tej pory uważaliśmy, że takie częste zmiany sprawiają, że stajemy się osobami niekompetentnymi, mało stabilnymi, a ogłaszając się „teraz pracuję w branży xxxx” będziemy mało wiarygodni, bo przecież jeszcze miesiąc temu robiliśmy coś innego. Jednak rozmowa z pewną osobą uświadomiła nam, że to przecież nic złego, że próbujemy i poznajemy siebie cały czas. Gdy coś nam nie odpowiada, to to zmieniamy, a nie tkwimy w tym na siłę. Natomiast próbując, testując i sprawdzając w końcu znajdziemy odpowiednie narzędzie, które umożliwi nam ciekawe życie.

W związku z tym, że wszystkie zmiany, które wprowadzamy w życie sprawiają, że idziemy krok naprzód, wiąże się to z pewną kwestią: cały czas podejmujemy zadania, których wcześniej nie wykonywaliśmy. Musimy się przełamywać, i de facto wychodzić ze swojej strefy komfortu. Dzięki temu się rozwijamy i idziemy na przód ciągle pracując na swoje marzenia. I mam dobrą wiadomość, dla tych którzy boją się iść dalej: można przywyknąć do tego uczucia w brzuchu, w którym czai się strach, poddenerwowanie i ogromna ekscytacja przed jutrem.

Nie znam złotego środka na pokonanie strachu przed nieznanym. Mogę tylko zdradzić co ja robię, gdy się boję – po prostu idę dalej i staram się chociaż trochę ignorować to uczucie niepewności, czy dobrze robię. Gdy czuję, że coś wypływa z mojego serca, to zawsze jest to dobra decyzja i dobry krok naprzód. A jeśli nawet nie wyniknie z tego nic konstruktywnego, wiem, że nauczyłam się wiele i pokonałam kolejną swoją słabość.

To wszystko jest w teorii takie proste, prawda? W praktyce często też, tylko my dokładamy sobie niestworzone cegiełki, które nas blokują. Jeśli miałabyś zapamiętać z tego wpisu jedną rzecz, to niech to będzie to: zastanów się, czy dookoła Ciebie nie czai się okazja na przeżycie czegoś fajnego, poznanie nowych osób, albo zwiedzenie pięknego miejsca. Jeśli tak, to nawet się nie zastanawiaj, tylko przeżyj inspirującą przygodę! I koniecznie napisz do mnie, co to było :)

 

Dodaj komentarz

Close