NASZA CODZIENNOŚĆ | ŚWIĘTA WIELKANOCNE

Mamy obecnie bardzo intensywny okres. Zbiegło się na to kilka kwestii.
Po pierwsze – Marcin pracuje każdego dnia od rana do wieczora, albo przynajmniej nie ma go całymi dniami w domu, nie wnikam ^^ Tłumaczy, że na dojazdy schodzi mu codziennie bardzo dużo czasu. I na dodatek miał pracować nawet w Niedzielę Wielkanocną, ale na ostatnią chwilę udało mu się załatwić wolne na to święto.

W tym roku mamy najdziwniejsze święta w życiu. Pierwszy raz organizujemy je u nas w domu, a to oznacza, że do Szwecji przylecieli nasi rodzice i teściowie. Babcie zajmują się gotowaniem, żeby było smacznie i tradycyjnie. Ja w święta nie robię sobie odstępstw od mojej diety, więc albo jem wybrane rzeczy, albo przygotowuje coś tylko dla siebie. W naszym kościele przez Wielki Tydzień nabożeństwa są w języku szwedzkim, a w niedzielę normalnie jest msza po polsku. Rodzice jednak i tak chcą iść na obrzędy, mimo, że są w innym języku. Zobaczymy, jak będzie.

Teściowie byli już w Szwecji dwa lata temu, jednak mój tata jest tu pierwszy raz. Nie obyło się więc bez zwiedzania centrum. Obecnie jest u nas strasznie zimno i wiatr przewiewa do szpiku kości, więc pogoda sprzyja spacerowaniu, ale staramy się wykorzystać każdą możliwość i przebłyski słońca. I tak pierwszego dnia po przylocie poszliśmy na kilkukilometrowy spacer do pobliskiego jeziora. Podziwialiśmy piękne widok i oddychaliśmy świeżym powietrzem. Kolejnego dnia wybraliśmy się na Stare Miasto i pokazaliśmy rodzicom najważniejsze budowle takie jak Zamek Królewski, Parlament, parę muzeów i piękne klimatyczne uliczki. Oczywiście musieliśmy również zobaczyć najmniejszy pomnik w Sztokholmie. Następne dni spędzimy w okolicy domu, będziemy przygotowywać potrawy, grać i tworzyć świąteczną atmosferę, mimo, że nie udało mi się znaleźć tu baranka. :D

Kolejny aspekt, który teraz mocno nas absorbuje to fakt, że Emilka zaczęła chodzić do nowego przedszkola. Trochę się martwiłam, czy się odnajdzie i czy sobie poradzi, bo ciągle wspomina poprzednią przedszkolankę. Byłyśmy już kilka razy i radzi sobie świetnie. Jest samodzielna, bawi się z dziećmi i, jak się okazało, rozumie, gdy mówią do niej po szwedzku. Niesamowite. Kwestię przedszkoli w Szwecji omówiłam już we wpisie jakiś czas temu – jeśli jesteś ciekawy, jak to wygląda, zapraszam tutaj.

Dużo rzeczy zbiegło się w jednym czasie i zaburzyło trochę naszą codzienność. Ale bardzo się cieszymy, że mamy możliwość spędzić świąteczny czas w takim gronie, chociaż szkoda, że i tak niepełnym.

img_1371

Ostatnio w Sztokholmie działy się złe rzeczy, pewnie słyszeliście o zamachach. Jeśli jesteście ciekawi, jak to wyglądało z naszej perspektywy, zapraszam do obejrzenia ostatniego vloga. Marcin kończył swoją pracę kilka minut po zamachu, a było to ok. 450 metrów od miejsca zdarzenia, dlatego wie, co działo się w centrum.

Pamiętajcie, że wszystkie wasze komentarze i udostępnienia dają mi ogromną dawkę motywacji, co bardzo przydaje się w kryzysowych chwilach! Daj mi koniecznie znać, jeśli ta treść była dla Ciebie przydatna lub wartościowa.  :)

Jesteśmy obecni również na YouTubie i w każdą środę publikujemy nowy vlog, natomiast na Instagramie codziennie wrzucamy inspirujące zdjęcia oraz urywki z naszego życia na InstaStories.

 

Dodaj komentarz

Close